X

  • Blog

Kopenhaga

Powracam. Wystarczy na ten rok "skandynawowania". Wracając busem do Polski zdążyłam jeszcze objechać całą Kopenhagę (firma odbiera pasażerów spod domu). I tak na podsumowanie pobytu nasunęło mi się kilka przemyśleń odnośnie tamtejszej przestrzeni.

"Tutaj wszystkie miejsca wyglądają tak samo. Jak tutejsi rozróżniają poszczególne osiedla?"

To jedno z moich pierwszych spostrzeżeń odnośnie stolicy Danii. Oczywiście nie do końca prawdziwe, bez problemu można odróżnić poszczególne dzielnice, jednak ujawniające podstawowe cechy architektury: spójność, harmonię, ład i porządek.

Na ulicach niepodzielnie króluje cegła. We wszystkich swych odcieniach - od delikatnego piaskowego, poprzez charakterystyczny rudy przechodząc w bordo, zahaczając o kolory wina i fiolety, aż po ciemne grafitowe szarości.

Miejskich architektów zdaje się obowiązywać ścisła dyscyplina, której tak często brakuje u nas. Nie wiem nic o duńskich przepisach prawnych odnośnie warunków zabudowy i kryteriów kształtowania przestrzeni. Mimo wszystko zdają się one być rygorystycznie narzucone, sprytnie ograniczające wielkie ego twórców i hamujące popęd do twórczej oryginalności. Choć to też nie do końca prawda, bo przecież w nieodległej przeszłości powstało w Kopenhadze kilka naprawdę świetnych budynków, które absolutnie nie wpisują się w kryteria cegły. Należą do nich np. gmach Biblioteki Czarny Diament, zespół mieszkalno-usługowy 2.8 House, niezwykłe Arken Museum of Modern Art, liceum Orestad czy siedzibę teartru - The Royal Danish Playhouse. Więc jak wygląda przepis na tworzenie naprawdę dobrej architektury? Wypadałoby udać się na praktyki do tamtejszych architektów:)

Powracając jednak do standardowej architektury o funkcjach mieszkalnych, już na pierwszy rzut oka można zauważyć dominację budynków cztero- i pięciopiętrowych, niewysokich więc, dzięki czemu miasto zdaje się być niezatłoczone i przestronne. Sprzyjają temu liczne i stosunkowo duże obszary zieleni. Zdarza się czasem, iż jakieś bloki górują nad okolicą. Ale nawet wtedy są one rozmieszczone na tyle daleko, by ich mieszkańcy nie zaglądali sobie nawzajem do włości. Dobrze przemyślana przestrzeń urbanistyczna uwzględnia place zabaw dla dzieci, liczne boiska i orliki. Nie można zapomnieć o fantastycznie rozwiniętej infrastrukturze dla rowerzystów. Trudno znaleść trasę, przy której nie istniałaby ścieżka dla rowerów.
Nawet supermarkety wpisują się ceglaną rzeczywistość - jedynie szyldy zdradzają charakter handlowy budynków. Ich wizerunek bowiem jest doskonale dopasowany do otaczającej przestrzeni. I tu na myśl nasuwa się jeszcze jedna cecha tak odróżniająca Kopenhagę od polskich miast. Ciężko tu bowiem zaobserwować tak okrutne i dewastujące przestrzeń wielkoformatowe reklamy.

Daleko nam jeszcze do skandynawskich standardów. A osobiście uważam, że warto z nich czerpać, że są funkcjonalne i sprawdzone. Bo ludziom żyje się lepiej, gdy sąsiednie budynki nie zasłaniają dostępu światła słonecznego, gdy wychodząc z klatki zobaczą przed sobą zieleń, a idąc ulicą nie są zmuszeni oglądać jazgotu chaotycznych reklam. Ile jeszcze czasu zajmie nam uporządkowywanie naszych miast? Kiedy wreszcie przestaniemy zestawiać nowoczesne bloki mieszkalne z a la szlacheckimi domkami w zabudowie szeregowej?

Dorzucam kilka zdjęć i link do portalu Bryła, gdzie można zobaczyć najlepsze kopenhaskie perełki:
http://www.bryla.pl/bryla/1,85298,8349297.html

« Previous Post
Next Post »